Auto jak smartfon. Aktualizacje OTA zmieniają zasady gry

Nowe funkcje w aucie bez wizyty w serwisie? Aktualizacje zdalne przestały być domeną Tesli — dostaje je coraz więcej samochodów, także tych ze średniej półki.

Auto jak smartfon. Aktualizacje OTA zmieniają zasady gry

Jeszcze niedawno oprogramowanie w aucie aktualizowało się wyłącznie w serwisie, kablem, przy okazji przeglądu. Dziś coraz więcej modeli pobiera aktualizacje „z powietrza" (OTA — over the air), dokładnie tak jak smartfon. Nocą, na domowym Wi-Fi, auto potrafi dostać nową wersję nawigacji, poprawkę układu hamulcowego, a nawet dodatkowe konie mechaniczne.

Samochód definiowany programowo

Branża mówi o „software-defined vehicle" — samochodzie, którego możliwości określa oprogramowanie, nie śrubokręt. Ten sam egzemplarz może mieć włączane i wyłączane funkcje: podgrzewane fotele w abonamencie, asystenta pasa ruchu jako opcję premium, tryb zimowy dokupywany na trzy miesiące. Brzmi kontrowersyjnie? Kierowcy głosują portfelami i producenci testują różne modele — część opłat abonamentowych już wycofano pod presją klientów.

Co na to warsztaty?

Dla mechaników to rewolucja. Coraz częściej „naprawa" zaczyna się od podpięcia komputera i sprawdzenia wersji oprogramowania, a dopiero potem sięga się po klucze. Dobra wiadomość: rośnie rynek niezależnych warsztatów specjalizujących się w diagnostyce elektroniki i elektryków — również takich, których wizytówki znajdziecie na naszym portalu. Prawo UE gwarantuje przy tym niezależnym serwisom dostęp do danych diagnostycznych, więc nie jesteśmy skazani wyłącznie na ASO.

Kupując auto z rynku wtórnego, warto dziś sprawdzić nie tylko przebieg, ale i… konto producenta: czy poprzedni właściciel wylogował się z aplikacji oraz czy auto ma aktualne oprogramowanie i aktywne funkcje, za które zapłacił.

Zdjęcie poglądowe — fot. Unsplash.

← Poprzednia ciekawostka Detailing to już nie fanaberia. Powłoki ceramiczne chronią lakier i portfel